The Soviet Invasion of Poland
December 1939

Opowiesc o moim Pradziadku Kazimierzu Rucinskim

Karolina Saar

Poprosilam moja Babcie, aby spisala historie swojego Ojca (a wlasciwie Rodzicow), a mojego Pradziadka, ktory walczyl w 2. Korpusie gen. Wladyslawa Andersa i przeszedl caly szlak bojowy. Zalaczam tez zdjecia i dokumenty jakie znalazlam w naszych rodzinnych zbiorach. Oto relacja mojej Babci: Historia jakich sa setki i tysiace dla pamieci moich wspanialych Rodzicow z wdziecznoscia corka Elzbieta Ziemislawa Rucinska Radecka Wojna 1939 - Wolyn, male miasto Kowel. 17go wrzesnia napasc sowiecka na tamte wowczas nasze ziemie. Ofiarami tej napasci byli rowniez moi rodzice i ja Ich jedyna corka. Bronislawa i Kazimierz Rucinscy byli mlodym malzenstwem. Pobrali sie we wrzesniu 1934 roku, ja przyszlam na swiat rok przed wybuchem wojny, w sierpniu 1938 roku. W grudniu 1939 r aresztowano mojego ojca Kazimierza Rucinskiego. Z wyroku NKWD uwieziono go w wiezieniu w Łucku - dzialanie przeciw sowieckiej wladzy, to byl zarzut. Po krotkim czasie rowniez ofiara stal sie rodzony brat ojca sp. Henryk Rucinski - polski prawnik, za udzial w podziemnej organizacji oporu na Wolyniu. Z wiezienia wypuszczono Kazimierza Rucinskiego, niestety Jego brata po groteskowym procesie rozstrzelano. Grobu nie ma. Nigdy nie dowiedzielismy sie gdzie zostal stracony. W 1940tym roku uwieziono i wywieziono moja Mame ze mna, byl to kwiecien, Kazachstan, kołchoz OKTABRSKAJA OBLASTI. Pewnego dnia wpadli do naszego mieszkania Rosjanie i oswiadczyli, ze mamy wyjechac. Czlowiek, ktory nas o tym poinformowal byl na tyle przyzwoity, ze ostrzegl nas, ze tam, dokad jedziemy bedzie nam potrzebne wszystko. Nie kazal nam wychodzic z domu od razu, lecz dal nam pol godziny i pozwolil spakowac troche rzeczy. Mama zabrala miedzy innymi sztucce i kilimy ze scian. Jej brat, Stanislaw Szewczenko, zglosil sie, ze pojedzie z nami dobrowolnie, i tak rzeczywiscie zrobil. Wiezli nas w bydlecych wagonach w podlych warunkach, mialam wtedy rok. Mama opowiadala pozniej, ze robila dla mnie kulki z resztek masla, i dzieki temu przezylam. Rozstanie, zagubienie i rozpacz towarzyszylo moim Rodzicom przez caly ten potworny czas. Pozniej dowiedzialysmy sie, ze przez te miesiace moj ojciec nieustannie ubiegal sie o nasze uwolnienie. Moja Matke i mnie zwolniono i wrocilysmy na przelomie 1940/1941 roku na Wolyn. Ironia losu jest taka, ze Ojca aresztowano ponownie juz na dobre dzien przed naszym powrotem. Gdy Mama dowiedziala sie, co sie stalo, zdazyla jeszcze pobiec na dworzec, skad wiedziala, ze Ojciec i inni wiezniowie zostana wywiezieni w glab Rosjil. Ublagala urzednika lub oficera rosyjskiego pilnujacego skladu na peronie, ktory zgodzil sie wywolac nazwisko Ojca. Po chwili Ojciec wychylil sie z wagonu z kocem przewieszonym przez ramie. Gdy zobaczyl Mame, przestraszyl sie, ze nie ma mnie z nia i zapytal, czy przezylam. Mama go uspokoila, przekazala mu jeszcze paczke i pociag odjechal. Nastepny raz rodzice mieli sie zobaczyc dopiero po prawie 18tu latach. Ojca uwieziono pod Moskwa (w Krasnogorsku lub Pawlodarze) skad pozniej wypedzono go do łagru. Tam udalo mu sie przezyc dzieki temu, ze tzw. «uprawlajszczyj» zorientowal sie, ze Ojciec zna rosyjski. Analfabetyzm byl problemem wsrod tamtejszych kadr i Ojca przydzielono do papierkowej roboty w okresie, gdy na dworze byl najgorszy mroz. Z innych opowiesci Ojca o tamtym czasie, mozna przytoczyc to, ze wyjechal z Wolynia w oficerkach. W pewnym momencie, czy to w wiezieniu czy juz w lagrze, musial je szybko zdjac, poniewaz straznicy chcieli mu obciac nogi, zeby dostac jego buty. Ojciec po amnestii spowodowanej atakiem Niemiec na Rosje w 1941 roku zdolal ostatkami sil dojsc i dojechac do tego, co mialo sie stac 2. Korpusem gen. Wł. Andersa. Byl wyniszczony i bardzo chory jak wiekszosc sowieckich niewolnikow. W czasie zeslania mial powazne problemy z oczami i przeszedl operacje po dolaczeniu do Polskich Sil Zbrojnych w ZSRR. Kiedy po dlugiej tulaczce dotarl wraz z 2-gim Korpusem do Persji, On i pozostali po raz pierwszy od miesiecy mieli dostep do jedzenia, cieplego posilku. Ojciec wielokrotnie podkreslal goscinnosc, z jaka zetknal sie w tym kraju. Niestety, ta opowiesc ma rowniez tragiczny wymiar: wyglodzeni byli wiezniowie rzucili sie na wszystko, co im proponowano. Ojciec mial szczescie, jako ze wsrod jego znajomych znalazl sie jego dawny kolega z gimnazjum, lekarz, ktory go ostrzegl przed nadmiernie lapczywym jedzeniem. Inni nie mieli tyle szczescia, i zgineli, bo ich wycienczony organizm nie byl w stanie przyjac takiej ilosci pokarmu. W Palestynie Ojciec spotkal swoja siostre cioteczna, Zofie Mijakowska. Jej maz, oficer Wojska Polskiego, zginal w pierwszych dniach wojny. Cioci Zosi udalo sie przedostac przez Rumunie do Palestyny, gdzie przylaczyla sie do 2go Korpusu i gdzie natknela sie na mojego Ojca. Zobaczyli sie zupelnie przypadkowo, na ulicy. Ciocia Zosia w Palestynie rowniez poznala swojego drugiego meza, pulkownika Jima Brydena z armii brytyjskiej. Przez nastepne miesiace, lata, droga 2go Korpusu wiodla przez Egipt, oczywiscie Wlochy z Monte Cassino, az Ojciec po wojnie dotarl do Wielkiej Brytanii. Nasza rodzina postanowila opuscic Kresy i znalazla sie w Lublinie, moja Mama Bronislawa Rucinska i ja jej corka. Ojciec po calym tym szlaku 2 Korpusu po pobycie w Szkocji zamieszkal w Londynie. Potem odnalazl nas dzieki kontaktom z kosciolem lubelskim i kuzynem jego Stanislawem Mysakowskim juz wowczas zamordowanym przez Niemcow. Ksiedza Stanislawa Mysakowskiego beatyfikowal nasz papiez Jan Pawel 2. Po odnalezieniu pozostala tylko korespondencja moich Rodzicow. Do 1957 roku trwalo regularne nekanie i przesluchiwania mojej Mamy przez owczesny Urzad Bezpieczenstwa. W 1957 roku dzieki dyrektorowi mojego gimnazjum i liceum otrzymalysmy paszporty i zezwolenie na wyjazd do Ojca do Londynu. Tak przez nas wszystkich wyczekany dzien nadszedl 7go sierpnia 1957 roku. Ojciec czekal na nas na lotnisku Gatwick. Pomylil sie, poniewaz wyladowalam z Mama na Heathrow. Ojciec stal z kwiatami wiele godzin, wypatrujac nas wsrod tlumu. Bez skutku. W koncu doszedl do wniosku, ze musialo dojsc do jakichs nieprzyjemnosci po stronie polskiej, ze po prostu nie wypuszczono nas z kraju. Zalamany, poszedl do baru. W tym samym czasie Mamie i mnie udalo sie dotrzec pod adres, pod ktorym mieszkal. Nie wiedzialysmy, dlaczego nie pojawil sie na lotnisku, ale postanowilysmy czekac na Niego pod Jego kamienica. Nastepnego dnia rano, zrozpaczony Ojciec wrocil do domu i zastal nas na schodach wejsciowych. Mama zmierzyla go wzrokiem i powitala go chlodnym «Gdzie Ty sie wloczysz, Kaziczku?». Dopiero po jakims czasie dotarlo do nas, co sie wydarzylo, i ze rzeczywiscie odnalezlismy sie, po ponad 17tu latach. Mialam 18 lat. Przez 26 lat moi Rodzice mieszkali w Londynie, zostali przez komunistyczna polska ambasade zmuszeni do zrzeczenia sie polskiego obywatelstwa. Zostali Brytyjczykami i odwiedzili Polske, o ktorej marzyl i za ktora do konca swojego zycia tesknil moj Ojciec. Zdazyl spotkac sie jeszcze po raz ostatni ze swoja Matka Waleria Mysakowska Rucinska. Rodzice cale zycie przyjaznili sie z Ciocia Zosia i Jimem, ktorzy takze zamieszkali w Londynie. Ojciec przez wiele lat pracowal w Café Royal przy Regent Street. Czas pedzil, w 1982 roku podczas wizyty mojej Mamy w Polsce, Ojciec dostal zawału, stalo sie to na skutek informacji o wybuchu stanu wojennego, tak bardzo bal sie o swoja rodzine, o mnie, swojego wnuka Piotra, wnuczke Anie. Moj Ojciec zmarl 9 kwietnia 1982r. Jego prochy przylecialy do Polski. Zostal pochowany w Lublinie na Lipowej razem ze swoja Matką. Moja Mama przezyla go o 20 lat. I to juz wszystko. Jezeli ta historia przyczyni sie chociaz troche do pisania o historii Polakow oraz ich tragicznej historii, bedziemy wszyscy wdzieczni. Z powazaniem Elzbieta Rucinska Radecka

dyskutuj
comments powered by Disqus