The trip via Turkmenistan to Krasnovodsk
February 1942

Halina Wyrzykowska - przejazd przez Turmenistan do Krasnowodzka

Bożena Hersztowska

Wspomnienia Haliny Wyrzykowskiej (c.d.): 6 Dywizja i inne polskie oddziały zmieniały miejsce postoju i transportami kolejowymi kierowane były przez Taszkient do Samarkakandy. Była to już moja trzecia wędrówka po tej samej trasie. Ale jechałam już jako żołnierz w zorganizowanej jednostce. Chociaż byłam bardzo osłabiona po przybytym tyfusie, już jako rekowalescentkę umieszczono mnie w transporcie szpitala. W drodze można było od miejscowych otrzymać żywność, a mieliśmy już płacony żołd. Po dwóch tygodniach jazdy pociągiem dotarliśmy do naszego nowego miejsca postoju 6 Dywizji Piechoty w Shahrisabz koło Buchary/Samarkandy. Tu już panowała epidemia tyfusu plamistego i czerwonki, a potem malarii. Polacy, którzy ściągali tu ze wszystkich stron ZSRR, niedożywieni i zawszeni łatwo ulegali zarażeniom. Ofiarność personelu lekarskiego i pielęgniarek była ogromna. Oni też często ulegali zarażeniom i - jak na froncie - tracili życie. Oddziały wojskowe zakwaterowane w pobliżu Shachrisabz i pobliskich osadach liczyły około 100 000 ludzi i prawie wszyscy – to byli ludzie chorzy. Śmierć zbierała tu swoje żniwo. Nieraz w ciągu dnia było kilkanaście pogrzebów, a w pobliskim Guzane liczba ta dochodziła do 40 . Przydzielony nam budynek szkoły wnet się zapełnił. Chorych układano na kocach na podłodze w salach i korytarzach. Dostęp do poszczególnych chorych był bardzo utrudniony. Pielęgniarka obsługiwała pacjentów przesuwając się na kolanach. Często umarły leżał obok chorego. Pomimo osłabienia, zaraz po przyjeździe poszłam do pracy. Byłam w lepszej sytuacji, ponieważ nie groziło mi ponowne zarażenie. Nie da się opisać, ile wysiłku mnie to kosztowało. Młody organizm szybko się regenerował. Z każdym dniem przybywało mi sił. Mieszkałyśmy w wielbłądziej stajni. Na deskach ułożono rzędem 30 sienników i każda z nas miała około dwóch metrów kwadratowych dla siebie. Nie było narzekań na warunki. Zbyt dużo przeżyłyśmy ciężkich chwil i do niewygód byłyśmy przyzwyczajone. W lutym 1942 r. nastąpił pierwszy przerzut wojska i cywilów, stanowiących rodziny wojskowe, drogą przez Krasnowodzk i Morze Kaspijskie do Pahlavi w Persji. My czekaliśmy na naszą kolej, która nastąpiła w sierpniu.

dyskutuj
comments powered by Disqus